Pożar lasu wkradł się do Los Angeles: zginęły 3 osoby, 100 tysięcy ewakuowano

Pożar w Kalifornii na północ od Los Angeles dotarł teraz na obrzeża miasta. W piątek 11 października 3 osoby zmarły z przyczyn związanych z pożarem, ewakuowano 100 tys. Strażacy próbują powstrzymać niekontrolowany ogień, informuje Deutsche Welle.
Ogień, który wybuchł w mieście Seddleridge na wzgórzach na północ od Los Angeles, został złapany przez silny wiatr i szybko rozprzestrzenił się między drzewami i suchą roślinnością. Władze Los Angeles wezwały lokalnych mieszkańców do opuszczenia domów, gdy ogień wkradł się w gęsto zaludnione obszary miasta.
Od piątkowego wieczoru pożar zajął 28 km kwadratowych i był zlokalizowany tylko o 13%. Ogień porusza się z prędkością 3 km kwadratowych na godzinę, pełne opanowanie płomienia może zająć kilka dni.
15e2e156.jpg
© Deutsche Welle
Kilka szkół, szkół wyższych i autostrad sąsiadujących ze strefą pożarową zostało zamkniętych. Śmigłowce strażackie przez całą noc wylewały wodę na płonące wzgórza. Ponad 1000 strażaków zmobilizowano do walki z płomieniami w pobliżu Silmar, obszaru w północnym Los Angeles.
W północnej Kalifornii firma energetyczna na nowo podała prąd milionom mieszkańców po prewencyjnym wyłączeniu. Odkryto wiele przypadków uszkodzeń drutu spowodowanych przez silne wiatry i spadające gałęzie. Gdyby linie były zasilane, powstałyby nowe pożary.

Prześlij Znajomym: